W ostatniej chwili...
Udało mi się zdążyć z tym postem.
U Was tyle wspaniałości!
Uwielbiam Wasze świąteczne zdjęcia!
Morze inspiracji.
Dziś długo, ale zwięźle,
pokazuję efekty mojej pracy.
Muszę przyznać, że pogoda i choroba, która mnie złapała w ostatnich dniach,
nie sprzyjały kreatywnemu myśleniu.
Zaczynamy od stołu. Marzyły mi się pastele.
A może naturalnie, rustykalnie?
Baby i jajka są. Można świętować. Jaja farbowane barwnikami, tym razem z Lidla.
Przy okazji przygotowań do świąt powstało kilka kurek. Wszystkie takie same, już podarowane. Moja wygląda tak:
Bardzo fajnie i szybko się je szyje. Korzystałam z tutorialu Ateny.
Tu widać też moją ribbę, którą jeszcze się nie chwaliłam oficjalnie.
Grafiki jeszcze zimowe, ale tylko dlatego, że jelenie rysowała moja bratanica i bardzo mi się podobają.
Choć jak wyglądam za okno to taka zimowo-wiosenna dekoracja jest adekwatna do pogody.
Powstało kilka dekoracji bardzo prostych i naturalnych.
Wianek z gałązek brzozowych i bukszpanu.
Do tego jaja styropianowe.
Gałązka wiśni, a na niej domek z Empiku i dwa szare ptaszki.
Tylko czekać kiedy pąki się rozwiną :)
W tamtym roku furorę zrobiło gniazdo w klatce.
Mi również bardzo podobała się ta dekoracja.
Powtórzyłam ją, ale już nie w klatce tylko w płaskim naczyniu szklanym.
Betonową donicę, w której rośnie zboże, kupiłam w tamtym roku, bardzo ją lubię.
Nie pozostało mi nic więcej jak życzyć Wam
wszystkiego co najlepsze, zdrowych i radosnych świąt,
oby polepszyła nam się aura!
Ściskam!
Zapraszam na instagram, tam łatwiej wrzucić zdjęcie ;)












